w milczeniu - nasłuchiwali głosów
alveo |Gry Dla Dzieci |agroturystyka
„w milczeniu — nasłuchiwali głosów nocy łagodnego szumu drzew, plusku wody, łopotu skrzydeł tajemniczego ptaka, który skośnym lotem przeciął tarczę księżyca i zniknął.
Nazajutrz wstali wypoczęci i pełni dobrej myśli. Wyprowadzili konie i muły do strumienia, a później wykąpali się i wystroili odświętnie, czego jeden Karol nie mógł uczynić nie miał ubrania na zmianę. Jednakże to, które nosił, musiało być bardzo dobrego gatunku, bo ani trudy wędrówki, ani ciesielki i kopania nie zniszczyły go.
Leniuchowali tego przedpołudnia aż do chwili, w której znowu zjawił się Clive Tess. Tym razem nie z antylopą, lecz z czterema azikimi indykami, które wręczył pani Jessie.
Przywitano go tak radośnie, jakby sam był jedną wielką bryłą złota. Siadł na zrąbanym
pieńku, zapalił fajkę, wspomniał o pięknej pogodzie.
— Złaziłem się za tymi indykami, że już nóg nip czuję — stwierdził. — No i co słychać nowego
— Nic — odparł Abel. — Nic nowego. Pójdziemy tam — wskazał skłon góry.
— Pójdziemy, pójdziemy. Cierpliwości! Niechże trochę odpocznę.
Samuel przysiadł na progu chaty, Karol położył się na trawie, a Abel, rozczarowany odpowiedzią, powlókł się na skraj lasu, rozłożył w zaroślach i tam zasnął.“(11)
Lekarze |Cennik |Sok Noni
„w milczeniu — nasłuchiwali głosów nocy łagodnego szumu drzew, plusku wody, łopotu skrzydeł tajemniczego ptaka, który skośnym lotem przeciął tarczę księżyca i zniknął.
Nazajutrz wstali wypoczęci i pełni dobrej myśli. Wyprowadzili konie i muły do strumienia, a później wykąpali się i wystroili odświętnie, czego jeden Karol nie mógł uczynić nie miał ubrania na zmianę. Jednakże to, które nosił, musiało być bardzo dobrego gatunku, bo ani trudy wędrówki, ani ciesielki i kopania nie zniszczyły go.
Leniuchowali tego przedpołudnia aż do chwili, w której znowu zjawił się Clive Tess. Tym razem nie z antylopą, lecz z czterema azikimi indykami, które wręczył pani Jessie.
Przywitano go tak radośnie, jakby sam był jedną wielką bryłą złota. Siadł na zrąbanym
pieńku, zapalił fajkę, wspomniał o pięknej pogodzie.
— Złaziłem się za tymi indykami, że już nóg nip czuję — stwierdził. — No i co słychać nowego
— Nic — odparł Abel. — Nic nowego. Pójdziemy tam — wskazał skłon góry.
— Pójdziemy, pójdziemy. Cierpliwości! Niechże trochę odpocznę.
Samuel przysiadł na progu chaty, Karol położył się na trawie, a Abel, rozczarowany odpowiedzią, powlókł się na skraj lasu, rozłożył w zaroślach i tam zasnął.“(11)
<<<< Traube drgnął i spojrzał
| - Zakonnicą - zapytał Pitou >>>>
Lekarze |Cennik |Sok Noni